mu legitymizacji można dopatrywać się w okresie powojennym. Powiązać to można z ogólnym podejściem do kultury popularnej w latach 40. i 50., wynikającym z popularyzacji myśli szkoły frankfurckiej i sprowadzeniem przez nią „sztuki niskiej” do funkcji politycznej i rozrywkowej przy odarciu jej z wartości estetycznych5.
W zdominowanym dotąd przez mężczyzn polskim komiksie przybywa utalentowanych autorek. Ile Polek rysuje dzisiaj historie obrazkowe? Jeśli sięgniemy po wydane ostatnio antologie „Polish Female Comics. Double Portrait” oraz drugą, jeszcze obszerniejszą „Polski komiks kobiecy”, okaże się, że mamy już grupę ponad 40-osobową. To pokazuje skalę zjawiska, ale – jak to z antologiami bywa – znajdują się w nich prace doskonałe, przeciętne obok zupełnie amatorskich. Jednak nawet gdy przeprowadzimy selekcję jakościową, na scenie zostanie kilkanaście utalentowanych artystek poruszających się w różnych gatunkach i stylistykach. Jak na polski komiks, w którym kobiety bez wątpienia funkcjonowały na uboczu, to całkiem niezły wynik. Czy nadal trudno przebić im się przez męski fandom? – Może kiedyś kobiety miały gorzej, kiedy nie było Internetu i znajomości opierały się rzeczywiście na festiwalach, piwach i giełdach komiksu. Trzeba było mieć nieco zapału i samozaparcia, żeby się w takie środowisko wkręcić. Teraz wystarczy założyć bloga i rysować dobre rzeczy – mówi Olga Wróbel, autorka wydanego niedawno komiksu „Ciemna strona księżyca”. – Nie wyobrażam sobie, że któryś z wydawców odmawia zapoznania się z komiksem, bo rysowała go kobieta, albo, z drugiej strony, inwestuje w słaby materiał w imię parytetów. Głód autobiografii W swoim debiutanckim albumie Wróbel tworzy obrazkowy pamiętnik z okresu ciąży, ale jej wizja znacznie odbiega od tej prezentowanej przez prasę i portale dla matek. Mówi, że drażnił ją obraz ciąży jako czasu wyłączonego z codziennego doświadczenia, kiedy życie ma się nagle skoncentrować wokół rosnącego brzucha. Jej album jest bardzo szczery, bezpośredni i wręcz naturalistyczny, a Wróbel nie ma problemu, by przedstawić wszystkie aspekty ciąży: również te niezbyt kolorowe, związane z fizjologią, lękami. Widzimy więc, jak wymiotuje, robią się jej rozstępy na brzuchu i kłóci się z mężem. Przekłada się to również na warstwę graficzną historii: „brudną” kolorystykę, proste antyestetyczne rysunki. Album jest pełen dystansu, celnych ironicznych dowcipów, a Wróbel z pewnością nie pasuje do modelu tradycyjnej matki Polki. Jak się okazało, jej ciążowy dziennik szybko zdobył uznanie poza środowiskiem miłośników komiksu. Komiks był recenzowany przez mainstreamowe media, a autorka gościła w telewizji, co biorąc pod uwagę popularność komiksu w Polsce, jest ciągle ewenementem. Jeszcze większy medialny rozgłos zyskała Agata Wawryniuk, autorka również autobiograficznego komiksu „Rozmówki polsko-angielskie”, opowiadającego o emigracji zarobkowej młodych Polaków. Podobnie jak w przypadku Wróbel, jest to dopiero albumowy debiut, ale jeden z najciekawszych w ostatnich latach. Świetnej fabule towarzyszy oryginalny, niezwykle świeży i dopracowany rysunek, co rzadkie, bo w komiksie młodzi autorzy długo szukają własnej estetyki. A młoda absolwentka wrocławskiej ASP zajmuje się opowieściami obrazkowymi dopiero od trzech lat, w dzieciństwie nie czytała komiksów – jej inspiracje graficzne to głównie film animowany i ilustracja. – Rysując „Rozmówki...”, jednocześnie uczyłam się języka komiksu, musiałam nauczyć się kadrowania, narracji obrazem, przedstawiania upływającego czasu – mówi Wawryniuk. Dodaje, że zdecydowała się na stworzenie komiksu, bo przywiozła ze swojego emigracyjnego wypadu do Anglii ciekawą historię, a zawsze czuła się lepiej w tworzeniu dialogów niż opisów. „Rozmówki polsko-angielskie” to historia, która przytrafiła się tysiącom młodych Polaków wyjeżdżających na Wyspy, stąd niezwykle łatwo utożsamić się z bohaterami komiksu Wawryniuk. Są o wiele bardziej autentyczni niż postaci z serialu „Londyńczycy”. To dość surowy i bolesny obraz polskich emigrantów, którzy muszą szukać kiepskich, dorywczych zajęć, żeby utrzymać się na powierzchni. Anglików Wawryniuk portretuje dość brutalnie i daleka jest od politycznie poprawnego obrazu społeczeństwa multi-kulti. Każdy, kto przeżył emigracyjną przygodę, bez wątpienia odnajdzie siebie w tym komiksie. To sprawiło, że choć został opublikowany zaledwie kilka miesięcy temu, wydawca (Kultura Gniewu) oznajmił niedawno, że pierwszy nakład (standardowe w przypadku polskiego komiksu 1000 sztuk) został prawie wyczerpany. Wawryniuk i Wróbel pokazały, że dobry komiks o własnych życiowych doświadczeniach, w którym jak dotąd męscy autorzy w kraju niezbyt dobrze sobie radzili, może zainteresować także czytelników i media spoza świata miłośników obrazkowych historii. Tak działo się w przypadku komiksowych autobiografii na Zachodzie, udało się to również nad Wisłą. Ale prywatne historie Polek interesują nie tylko rodzimych odbiorców. Już kilka lat temu pokazała to seria „Marzi” Marzeny Sowy – wydany pierwotnie we Francji komiks o dorastaniu w PRL. Dziś w ślad za Sową, choć na dużo mniejszą skalę, ruszają inne autorki. Wspomniana wcześniej antologia autobiograficznych krótkich komiksów kobiecych „Polish Female Comics. Double Portrait” została wydana po angielsku, a publikacji towarzyszy wystawa. Jak dotąd prezentowana była w Austrii, na Węgrzech, Łotwie i Litwie, a w tym ostatnim kraju trafiła do głównego wydania telewizyjnych wiadomości jako wydarzenie kulturalne. Dzięki temu, że antologia ukazała się po angielsku, jej wydawca (Centrala) sprzedaje ją również w swoim sklepie internetowym klientom z USA i Europy Zachodniej. Bajka dla dorosłych 180 – to liczba zagranicznych wydawnictw, do których wysłała propozycję wydania swojego komiksu malarka i graficzka Maria Rostocka. Stworzyła go wspólnie z mężem i scenarzystą Michałem Rostockim. Dostała kilka odpowiedzi z Francji. Ostatecznie jej pierwszy pełnometrażowy komiks „Niedźwiedź, kot i królik” ukazał się nakładem małego paryskiego Editions Michel Lagarde, a jednocześnie polską edycję wydała Kultura Gniewu. Rostocka, absolwentka malarstwa, była zdeterminowana, by opublikować swój debiut (też dość późny – autorka ma 31 lat) za granicą, bo polski rynek wydawał jej się za mały, a była pewna, że stworzyła dobry album. Już wcześniej wygrała konkurs na komiks o powstaniu warszawskim oraz zdobyła specjalne wyróżnienie na włoskim No Word Comics Festival. Jej pierwszy album to baśń zwierzęca dla dorosłych, w warstwie graficznej łącząca gwasz i kredki. Rostocka jest świetną kolorystką, za pomocą barw buduje ponurą i przygnębiającą atmosferę w dość prostej, ale mocnej historii drogi. – Niektórzy moi znajomi z warszawskiej ASP współczuli mi, że zamiast pokazywać swoje obrazy w CSW, pracowałam nad książką, bo uważają, że najważniejsze dla artysty to mieć kolejną wystawę. Ale ja mam już dość chodzenia po galeriach i prezentowania swojego portfolio, bo czuję się jak akwizytor – mówi Maria Rostocka. Nie chce rezygnować z malarstwa, lecz teraz skupia się na komiksie i ilustracji. Właśnie pracuje nad drugim, tym razem w pełni autorskim albumem: – Zaskakujące dla mnie było to, że w przeciwieństwie do świata sztuki w komiksie łatwiej się przebić. I choć mówi się, że w Polsce zdominowany jest przez mężczyzn, wcale tak nie sądzę. Świat sztuki jest o wiele bardziej seksistowski. Rostocka nie jest jedyną artystką komiksową, która pokazała się jednocześnie w polskim i zagranicznym obiegu komiksowym. Podobnie rozwija się Agata Bara. Na co dzień mieszka w Niemczech, gdzie pracuje w agencji reklamowej, a wiosną tego roku wraca na swoją macierzystą uczelnię w Essen, by wykładać na wydziale ilustracji i rysunku. To właśnie tam, studiując komunikację wizualną, trafiła pod skrzydła Martina Tom Diecka oraz Ulfa K., którzy są jednocześnie wykładowcami i znanymi twórcami niemieckiego komiksu alternatywnego. Demony przeszłości Edukacja pod ich okiem dała świetne efekty w postaci krótkiego, kameralnego, ale nasyconego emocjami komiksu „Ogród”. Jego akcja dzieje się na śląskiej wsi w czasach PRL, a głównym bohaterem jest starzec, do którego wracają demony z przeszłości – w czasie drugiej wojny należał do granatowej policji i na rozkaz Niemców brał udział w egzekucjach. Dziś dawnym kolaborantem targają wyrzuty sumienia, a komunistyczna rzeczywistość splata się z trudną pamięcią o przeszłości. Co nieczęste w polskich komiksach historycznych, komiks Bary pozostawia wiele niedopowiedzeń, przemilczeń i niejasności, zostawiając czytelnikowi możliwość oceny postępowania bohatera. Bara zapewnia, że fabularne niedomówienia były celowym chwytem. – Nie chciałam niczego do końca dopowiedzieć, bo w rzeczywistości często tak jest: o niektórych rzeczach po prostu się nie mówi – tłumaczy. – Ze wstydu lub innych powodów. A jednak one zawsze tam są, w podświadomości. Jako mocne wspomnienia, których nie da się wymazać. Przyznaje, że nie miała problemów z wydaniem swojego komiksu w Niemczech, a ze względu na polsko-niemiecką tematykę zależało jej na tym, by album ukazał się w obu krajach. W tym roku chciałaby zacząć pracę nad kolejnym projektem, choć – jak twierdzi – pracuje wolno i rysowanie zajmuje jej sporo czasu, szczególnie że na brak zajęć w agencji reklamowej nie narzeka. Czy w ślad za Barą i Rostocką pójdą kolejne polskie autorki? Wszystko wskazuje na to, że tak. Już dziś Renata Gąsiorowska publikuje w międzynarodowym magazynie komiksowym „kuš!”, a młoda rysowniczka, ukrywająca się pod pseudonimem Maria Inez, stale współpracuje z poczytnym amerykańskim magazynem internetowym dla nastolatek Polskie autorki potrafią zatem przecierać sobie szlaki. Wpuściły wiele świeżego powietrza do rodzimego komiksu na polu dobrego rysunku, ciekawych fabuł, a dodatkowo pozmieniały w nim hierarchie, stawiając autorów do kąta – szczególnie gdy chodzi o obrazkowe autobiografie i komiks historyczny. Panie przodem? Jak najbardziej. O czym można zrobić prezentacje na informatyke ? Prosze pomożecie..? - Brainly.pl. lucja12345g. 03.03.2014. Informatyka.

Home Sztuka, Kultura, KsiążkiJęzyk Polski Lizi 666 zapytał(a) o 19:49 O czym zrobić komiks na polski? Nauczycielka polskiego kazała nam zrobić komiks na dowolny temat. Nie mam pomysłu pomóżcie ;D 0 ocen | na tak 0% 0 0 Odpowiedz Odpowiedzi .Creeping Death. odpowiedział(a) o 19:52 Np. o muzyce która lubisz przygody np. jednego z członków jakiegoś zespołu ;p 0 0 Chocolate496kcal odpowiedział(a) o 19:53 o przygodzie na wagarach 0 0 Dj Tiesto ! odpowiedział(a) o 21:03 O SLipknot 0 0 Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub

Wiesz jak zrobić reklamę. Wszystko jest gotowe i możesz wreszcie uruchomić swoją reklamę, aby świat mógł ją zobaczyć. Nie trzeba dodawać, że proces uruchamiania reklamy w Google przebiega inaczej niż w Bing. To samo można powiedzieć o każdym kanale mediów społecznościowych, reklamach telewizyjnych czy reklamach na FB. >> PORADY RÓŻNE dropdown tutorio Obszerna (lecz bardzo zróżnicowana jakością) baza tutoriali na serwisie DrunkDuck Klik Gdzie możesz wrzucić swoje prace? Sprawdź w dziale Linki. Oprócz wymienionych tam stron polecam także założenie darmowego (lub płatnego jedynie przy aktywacji konta ok. 2-3 zł) bloga. Blogi są łatwe w obsłudze oraz umożliwiają stałe obserwowanie Twoich prac przez innych użytkowników. Najpopularniejszym serwisem blogowym wśród komiksiarzy jest >> TWORZENIE SCENARIUSZA Dobry scenariusz podstawą dobrego komiksu. Najlepiej o sztuce tworzenia ciekawych historii opowiedzą sami twórcy, z którymi w ramach bloga Wywiadówka rozmawia Tomasz Kontny. Zachęcam do lektury: Klik >> TWORZENIE PLANSZY / KADRU Przed przystąpieniem do rysowania planszy, warto wykonać storyboard, czyli szybki szkic strony. Dzięki niemu widać, czy niepotrzebnie nie powtarzasz ujęć, który kadr lepiej powiększyć, który pomniejszyć, gdzie umieścić dymki itd. Warto też zastanowić się, czy docelowo Twoja plansza ma pozostać czarno-biała, czy będziesz ją później kolorować. Przykład storyboardu Kazu Kibuishi Klik Maciej Mazur tworzy kadr Klik Tworzenie kadru-ilustracji Klik Tutorial Poinko Klik Do poczytania: jak powstaje strip komiksowy? Klik Tutorial Dark Wings Webcomic (trochę słabszy) Klik >> KOLOROWANIE Baza informacji nt. kolorowania komiksów na komputerze Klik Tomasz Leśniak Klik Klik Blueskunk Klik >> PROGRAMY KOMPUTEROWE Bardzo pomocne przy pracy z komputerem są tutoriale photoshopowe, gimpowe, corelowe itd. Można je znaleźć na wielu stronach, np. Klik Klik Klik >> SKANOWANIE Mimo że na komputerze efekty skanowania często wydają się zadowalające, warto zgłębić temat, by uniknąć błędów w druku. Polecam lekturę wątku: Klik a szczególnie postów Daniela Chmielewskiego, którego pozwolę sobie zacytować:"Czarno-białe: Skanuję w 600 dpi w kolorze, bo zapominam zawsze przełączyć na skalę szarości. W fotoszopie daję skalę szarości i robię z tego 1200 dpi. Wtedy skaluję do konkretnej matrycy danego zinu/komiksu. Gdy już mam właściwy rozmiar to robię na jakiś skomplikowany fragment zbliżenie np. 200% (to musi być zbliżenie 25, 50, 100, 200, etc, nie te pośrednie, bo program źle wyświetla). Potem idę do Obrazek>Dopasuj>Próg i tam suwakiem bawię się, aż to co mam na ekranie jest jak najwierniejsze temu, co mam na kartce. I voila. Oczyścić trochę pyłków ze skanera i innych takich. A potem zmienić na bitmapę. Zapisać jako tiff z kompresją LZW i wysłać. Dzięki temu mamy pewność, że będzie totalna brzytwa, a nie jakieś ząbkowane linie i inne szajsy. *** Jest bardzo przydatny myk, co w liternictwie bardzo mi się przydaje. Wykreślam linie i wszystko co muszę szkicuję zwykłą niebieską kredką. Potem daję tusz, ale już nie bawię się gumką, która zawsze szkodzi zwłaszcza cienkopisom. Skanuję z tym niebieskim szkicem widocznym w RGB! Następnie w fotoszopie daję 1200 dpi w RGB (by jak najmniej straciło przy tym, co teraz nastąpi) i wchodzę do Obrazek>Dopasuj>Barwa/Nasycenie i w menu wybieram Cyjany i przesuwam suwaki Nasycenia i Jasności do +100, następnie wybieram Niebieskości i to samo robię. Niebieskie ślady powinny zniknąć, lub być tak słabe, że wystarczy teraz zmienić na skalę szarości i delikatnie nasycić w poziomach czerń i biel i jest perfect. *** Jak coś jest w skali szarości, to daję 300 dpi, skala szarości, tiff. Ale jak dotychczas nie byłem zadowolony z żadnych rezultatów. Jak ktoś wie jak zrobić, by linie były jak najostrzejsze i by pismo nie było ząbkowane, to proszę dać znać." Dzięki prasie komiks zyskał w końcu należne sobie miejsce. Władza zobaczyła, że za jego sprawą treści, nawet te propagandowe, można upowszechniać w sposób rozrywkowy i atrakcyjny dla polski arabski niemiecki angielski hiszpański francuski hebrajski włoski japoński holenderski polski portugalski rumuński rosyjski szwedzki turecki ukraiński chiński angielski Synonimy arabski niemiecki angielski hiszpański francuski hebrajski włoski japoński holenderski polski portugalski rumuński rosyjski szwedzki turecki ukraiński chiński ukraiński Wyniki mogą zawierać przykłady wyrażeń wulgarnych. Wyniki mogą zawierać przykłady wyrażeń potocznych. can this be done whether it can be done can it be done can you do that Did you do it Can you do it is it possible to do this Twoje pytanie brzmi: czy można to zrobić? Czy można to zrobić za pomocą magii? Jak zmywać olej i czy można to zrobić To dlatego, że menedżerowie będą mieć możliwość zapoznania się z pracy wykonanej przez pracownika oraz rozważy, czy można to zrobić w inny sposób. This is because the managers will take the opportunity to examine the work done by the employee and consider whether it can be done in another way. Spójrzmy, gdzie pracować w wieku 14 lat i czy można to zrobić? Czy można to zrobić w domu? Oznacza to, że sam bank decyduje, czy można to zrobić, czy nie. Bo przecież w systemie wzajemnego komunikowania nie chodzi tylko o to, czy coś ważnego wolno napisać czy powiedzieć, ale przede wszystkim o to, czy można to zrobić w sposób pozwalający usłyszeć to innym. After all, in the system of mutual communication it is not all about whether it is allowed to write or say something important, but, first of all, whether it can be done in a way allowing others to hear it. Niezależnie od tego, czy masz już świetny nowy pomysł i chcesz sprawdzić, czy można to zrobić, czy chcesz dopiero odkryć różne możliwości: Nie czekaj, zapytaj nas So whether you already have a great new idea and want to see whether it can be done, or you want to explore new territory: Czy można to zrobić inaczej? Nie jestem pewien, czy można to zrobić. Zastanawiam się, czy można to zrobić samemu, odkurzaczem albo czymś. I wonder if you could do it yourself, with a vacuum cleaner or something. Spróbuj i powiedz mi, czy można to zrobić. Myślę także o naenergetyzowaniu żywności, leków - czy można to zrobić? Dziękuję. I am also thinking about energizing food, medication, can you do that? Thank you, Rafał. Dowiedz się, czy można to zrobić i jakie mogą być konsekwencje. Czy mogę prosić o przysługę, nie okularów, czy można to zrobić bez nich. Will you do me a favour, take the glasses off, see if you can do it without them. Można przeczytać o tajniki uczenia maszynowego i sztucznej inteligencji (co jest dość fascynujące), czy można to zrobić. You can read about the ins and outs of machine learning and artificial intelligence (which is quite fascinating), or you can do this. Nie znaleziono wyników dla tego znaczenia. Wyniki: 46. Pasujących: 46. Czas odpowiedzi: 179 ms. Documents Rozwiązania dla firm Koniugacja Synonimy Korektor Informacje o nas i pomoc Wykaz słów: 1-300, 301-600, 601-900Wykaz zwrotów: 1-400, 401-800, 801-1200Wykaz wyrażeń: 1-400, 401-800, 801-1200

Kliknij tutaj, 👆 aby dostać odpowiedź na pytanie ️ Jak zrobić komiks o Zeusie plis potrzebuje na Jutro!!!!! PS.potrzebuje na polski.

OSZCZĘDZASZ 2,40 ZŁZeszyty Komiksowe - 24 - Nowe pokolenie polskich twórców taniejWydawnictwo:Instytut Kultury PopularnejCena detaliczna:24,90 zł22,50 złzobacz opcje wysyłkiInpost Paczkomaty 24/79,99 złKurier Inpost10,99 złKurier FedEx12,99 złKurier Pocztex 48h11,99 złOrlen paczka8,99 złOdbiór osobisty0 złPrzy płatności za pobraniem do ceny wysyłki należy doliczyć5,00 złWysyłka zagranicznaDostępność:24h OPIS Drodzy Czytelnicy, Mówienie o pokoleniowości może wydawać się niektórym podejrzane. Coś, co kilkadziesiąt lat temu ułatwiało naukowcom porządkowanie materiału badawczego i tworzenie syntez, dziś w dobie Internetu, błyskawicznego przepływu informacji, następujących po sobie mód, niewyobrażalnie większych niż jeszcze piętnaście, dwadzieścia lat wcześniej możliwościach publikowania, a tym samym zaistnienia twórcy w powszechnej (a przynajmniej środowiskowej) świadomości – raczej zdaje się przeszkadzać niż pomagać. Dlaczego? Ponieważ wszystko, co wymieniliśmy powyżej, sprawia, iż niegdyś oczywiste elementy każdej zmiany warty (data urodzenia, wspólna estetyka, przeżycie pokoleniowe, ideowa walka z poprzednikami) dziś przestają się liczyć. Wszystko się miesza i nakłada na siebie. Trwa przez chwilę i znika. Niezmienny pozostaje jedynie fakt, że wciąż pojawiają się nowi twórcy, których – w naszym przekonaniu – da się, a nawet trzeba (z uwzględnieniem każdej indywidualności) porównywać, zestawiać, grupować, dążąc do tego, co cieszy się coraz mniejszym zainteresowaniem środowisk naukowych – do syntez. W tym numerze postanowiliśmy wstrzymać się z osądami i oddać głos twórcom. Zwróciliśmy się do artystów, których w naszym przekonaniu da się połączyć słowem „pokolenie”, choć każdy z nich reprezentuje inną jego część, korzystając w odmienny sposób z możliwości oferowanych przez obecny rynek. Są tu więc twórcy mainstreamowi bardziej (Podolec i Kucharska) i mniej (Skrobol) aktywni, jest artystka łącząca dwa bieguny rynku – oficjalny i niezależny (Krztoń), są w końcu twórczynie zadomowione w środowiskach niezależnym (Okrasa) i internetowym (Witerscheim). Całość domykają wywiad z Wojciechem Szotem (wydawcą odpowiedzialnym za serię „Nowy komiks polski”) oraz naszymi młodymi współpracownikami (rówieśnikami wypowiadających się w tym numerze artystów), którzy – mamy takie przeczucie – swoją obecnością i zaangażowaniem także zaświadczają o zachodzących zmianach, które jeszcze kilka lat temu były nie do pomyślenia. To, co zapewne uderzy czytelników, to raczej nietypowa dla polskiego komiksu dominacja pierwiastka kobiecego. W związku z tym, że zgadzamy się z tezą o jeszcze wciąż widocznym mizoginizmie polskiego środowiska komiksowego oraz dostrzegamy coraz większą aktywność kobiet, postanowiliśmy odwrócić pozornie oczywiste proporcje. Ale żeby nie było, iż brakuje w tym numerze analiz, polecamy zróżnicowany i niezwiązany z tematem przewodnim numeru blok naukowych analiz, a także ilustracje i komiksy (a nawet opowiadanie!) twórców, którym nie patrzyliśmy w metryki (jakże cieszy nas – oczywiście między innymi – powrót na nasze łamy Krzysztofa Gawronkiewicza). Zapraszamy do lektury, Michał Błażejczyk i Michał Traczyk Spis treści numeru Projekt graficzny: Dennis Wojda Okładka: Marcin Podolec Nowe pokolenie polskich twórców komiksu Komiks: Zaliczenie Jakub Babczyński (sc. i rys.) Ciągle czerpię z życia Z Marcinem Podolcem rozmawiał Tomasz Pstrągowski Tomasz Pstrągowski: Czytasz komiksowe reportaże? Marcin Podolec: Nie. TP: Nawet klasyków? Joe Sacco, Guy Delisle… MP: Guy Delisle’a znam. Sacco nie. Wiele lat temu czytałem Mausa Arta Spiegelmana. Kojarzę wydane w Polsce prace Igorta. To tyle. TP: Nie interesuje cię to? MP: W ogóle nie czytam dużo komiksów. A jeżeli już, to tytuły, które mnie inspirują graficznie. Swego czasu objawieniem byli dla mnie Bastien Vives, Manuele Fior i Gipi. Staram się zbierać wszystko, co wydali. Nawet w językach, których nie rozumiem. W wolnym czasie czytam książki i oglądam filmy. W lekturach komiksowych mam duże braki. Wstyd. […] Komiks: Szkicownik Krzysztof Gawronkiewicz (sc. i rys.) Taki mały Krztoń Z Anną Krztoń rozmawiali Dominika Gracz i Maciej Gierszewski Maciej Gierszewski: Kiedy zaczęłaś poważnie myśleć o rysowaniu? Anna Krztoń: W okolicach drugiej klasy gimnazjum zaczęłam się zastanawiać nad liceum plastycznym, ale ten pomysł wzbudził w rodzinie trochę kontrowersji. Wypracowano kompromis: pójdę do ogólniaka, ale jeśli dalej będę chciała rysować, to mogę iść na studia na Akademii Sztuk Pięknych. W gimnazjum chodziłam na kółko plastyczne, w liceum jeździłam na zajęcia z rysunku i malarstwa do Katowic. Ale w sumie na pierwsze „poważne” zajęcia z rysunku sztalugowego chodziłam chyba w wieku jedenastu czy dwunastu lat – były na ciemnym, zawalonym przyrządami malarskimi stryszku, byłam tam najmłodsza (pozostali uczestnicy przygotowywali się do egzaminów na ASP) i z tego wszystkiego najlepiej zapamiętałam niebieskie żarówki i opowieść profesora Lubosa (prowadzącego te zajęcia) o tym, jak w czasie wojny w ogóle nie mieli papieru i rysowali na kartkach tak długo, aż były zupełnie czarne. […] Robię komiksy, bo mnie to jara Z Sebastianem Skrobolem rozmawiała Aleksandra Sikorska Aleksandra Sikorska: Czy jesteś zadowolony ze swojego ostatniego projektu – zbioru komiksów Mute? Sebastian Skrobol: Trudno powiedzieć, bo te komiksy powstawały osiem lat. Istnieje ryzyko, że coś, co zrobiłem osiem lat temu… może mi się już nie podobać. Mam krytyczne podejście do tego, co robię. I zawsze szukam błędów i rzeczy, które mógłbym zrobić lepiej. Z drugiej strony, do większości projektów mam sentyment… Fajnie, że udało mi się to skończyć, wydać, zamknąć temat. Więc tak, chyba jestem zadowolony. […] Ilustracja: Szczuroptor Rys. AnFau Ilustrator musi być gotowy przyjąć krytykę Z Nikolą Kucharską rozmawiał Maciej Gierszewski Maciej Gierszewski: Kiedy zaczęłaś na poważnie rysować? Nikola Kucharska: Zależy, co rozumieć pod pojęciem „na poważnie”. Chyba na każdym etapie mojego życia byłam przekonana, że rysowanie to bardzo poważna sprawa. Jeżeli pytasz o jakiś przełomowy moment w mojej rysunkowej karierze, to chyba było to wtedy, kiedy rysowałam komiks na konkurs Praga Gada. Jest w tym komiksie kadr, w którym dziadek karmi gołębie. Byłam z tego rysunku wyjątkowo dumna. Za każdym razem kiedy na niego patrzałam, to puchłam z dumy jak czerwony balonik i byłam stuprocentowo pewna, że zrobiłam świetny komiks. […] Komiks: Exist Monika Laprus-Wierzejska (sc. i rys.) To postacie mają mi tworzyć historie Z Katarzyną Witerscheim rozmawiali Dominika Gracz i Maciej Gierszewski Dominika Gracz: Na swoim koncie na Patreonie twierdzisz, że od zawsze chciałaś tworzyć komiksy. Więc jak on wyglądał – Twój pierwszy komiks? Katarzyna Witerscheim: Pierwszy w swoim życiu komiks zrobiłam, mając lat jedenaście. Wtedy to wraz z przyjaciółką z podstawówki tworzyłyśmy swoje „magazyny” z krótkimi komiksami, których fabuła kręciła się wokół wykreowanych przez nas postaci. Coś na wzór wydawanego magazynu „Kaczor Donald”. Kartki składane w książeczkę, zszywane kolorową muliną, wszystko rysowane długopisem. Nawet dodawałyśmy do tego jakieś ręcznie robione, papierowe gadżety! Starałam się tworzyć takie „dzieło” raz na dwa tygodnie, a po „wydaniu” komiks wędrował po kolegach i koleżankach z podwórka, bloku, szkoły. […] Pracuję w bardzo fajnej korporacji Z Barbarą Okrasą rozmawiała Dominika Gracz Dominika Gracz: Czy korporacje rzeczywiście nie są tak fajne, jak myśleliśmy? Barbara Okrasa: Jeśli chodzi o mnie, to ja pracuję w bardzo fajnej korporacji. Wiem, że każda korporacja żyje własnym życiem i na innych zasadach. Dlatego myślę, że trzeba zrobić dobry wywiad środowiskowy, zanim podejmie się pracę w wymarzonej korporacji. Zamiast słowa „fajne” można użyć słowa „ciekawe”, bo każda korporacja działa jak kult. […] Ilustracje: Warchlaki Rys. Barbara Okrasa Coś jeszcze można zmienić! Z Wojciechem Szotem rozmawiał Maciej Gierszewski Maciej Gierszewski: Jak postrzegasz misję wydawnictwa? Czy powinno, z zasady, wspierać polskich twórców? W jaki sposób? Czy tylko publikując? Wojciech Szot: To jest kiepski rynek, z beznadziejną stopą zwrotu i wielkim ryzykiem, dlatego, żeby w to wchodzić, trzeba mieć poczucie misji. Nigdy nie ukrywałem, że zarabiam na księgarni komiksowej i celem wydawnictwa jest nieprzynoszenie strat. Zarobek jest mile widziany, ale nie jest jedynym celem. Celem często bywa moje hedonistyczne zadowolenie, że udało się znowu zrobić coś ciekawego, i radość twórców. Moim celem zawsze jest, by komiks był obecny w mainstreamowych mediach, w dyskursie popkulturowym. Też w tym inteligenckim, wciąż mającym problem z akceptacją tej formy. […] Komiks: Tomasz Niewiadomski Invention of Time (sc. i rys.) Mityczni młodzi Młodych redaktorów przepytywał Michał Błażejczyk Michał Błażejczyk: Od lat wszyscy piszą, że młodzi komiksami się nie interesują: bo gry wideo, bo seriale, bo drony; długo można by wyliczać. A Was komiks interesuje. Dlaczego? Dominika Gracz: W tym stwierdzeniu zawiera się kilka tematów do dyskusji. Po pierwsze, kim są mityczni „młodzi”? Bo ja na przykład czuję się całkiem młodo, ale zapewne chodzi Ci o nastolatków. Niemniej należałoby zastanowić się nad jakąś granicą. Po drugie, wydaje mi się, że ludzie często zaczynają interesować się komiksami właśnie ze względu na filmy, seriale czy gry – rozrastające się uniwersum jest sprzedawane w kolejnych formach i ktoś, kto sięgnął po jedną jego wersję, może sięgnąć również po drugą. Po trzecie, jeśli mówiąc o komiksach, masz na myśli komiks europejski czy amerykański, to tak, zapewne większość czytelników to osoby dorosłe. Ale jeśli uwzględnimy mangę i komiks azjatycki w ogóle, to nagle okaże się, że wśród ich czytelników dominują właśnie nastolatkowie. […] Ilustracja: Rys. Katarzyna Olbromska „Starcie czeskiego detektywa z amerykańskim gangsterem w płonącym magazynie” Początki czeskiego komiksu przygodowego Tomáš Prokůpek (tłum. Paweł Adamiak) Aż do roku 1934 komiks w Czechosłowacji traktowano jako „żartobliwe obrazki”. Jego tematyka była w większości humorystyczna lub satyryczna, a rysownicy operowali w mniejszym lub większym stopniu groteskową hiperbolą. Nikt nie pokusił się o stworzenie bardziej obszernego dzieła z wyraźną narracją, którego głównym celem byłoby zaoferowanie czytelnikom ekscytującej lektury. Wprawdzie w czasopismach oraz dziecięcych dodatkach do gazet okazjonalnie ukazywały się dłuższe serie, najczęściej przedstawiające wyprawy chłopięcych bohaterów do egzotycznych krain, jednak zawsze były to cykle luźno powiązanych ze sobą epizodów, w których najważniejszą rolę odgrywał humor. […] Ilustracja: Sny Rys. AnFau Patrzenie poprzez fragmenty Komiksowy dziennik Aleksandra Zografa Pozdrowienia z Serbii Justyna Czaja Tekst ukazał się pierwotnie w „Images” 2012, nr 19, vol. X, s. 57-65. […] W przypadku komiksów Zografa trudno mówić o związkach zachodzących pomiędzy ukazywanymi zdarzeniami, sytuacjami, i to zarówno w odniesieniu do kolejnych kadrów, jak i kolejnych plansz. Zmieniające się daty dzienne i roczne wskazują co prawda na upływ czasu, ale nie decydują o „związkach następstwa w czasie”. Elementem łączącym wszystkie zebrane w antologii Pozdrowienia z Serbii. Dziennik komiksowy z czasów konfliktu w Serbii komiksy oraz komiksy w obrębie poszczególnych cykli (Życie pod sankcjami, Pozdrowienia z Serbii i Dziennik Aleksandra Zografa) nie jest ciągłość akcji opartej na związkach czasowych i przyczynowo-skutkowych. […] Śmierć w kadrze – umieranie w perspektywie dziecka Łukasz Słoński Przeglądając teksty poświęcone tanatologii, można odnaleźć nawiązania do komiksów, choć te wydają się być kojarzone przede wszystkim z historiami fantastycznymi. Michel Vovelle, autor monumentalnego dziełaŚmierć w cywilizacji Zachodu, przyglądając się kulturze masowej z lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku, skupia się na tekstach przywołujących topos śmierci. Zainteresowanie badacza dotyczy również komiksów: „Śmierć miewa się jeszcze lepiej, a komiks wciąż przedstawia ją jako kościotrupa, wedle odwiecznej konwencji. Sama śmierć ustępuje miejsca zmarłym, którzy całkowicie opanowali kulturę popularną”. […] Komiks: Ślimaki matki. Sen Beata Sosnowska (sc. i rys.) Darwyn Cooke – komiksowe „filmy rysunkowe” w stylu lumi-noir Tomasz Żaglewski 14 maja 2016 roku stał się kolejną smutną datą w kalendarzu miłośników komiksu. Tego dnia wszystkie portale społecznościowe i media branżowe obiegła informacja o śmierci Darwyna Cooke’a – jednego z najbardziej oryginalnych współczesnych artystów komiksowych. O skali znaczenia i popularności Cooke’a zaświadczyła niemalże od razu rzesza fanów jego twórczości, angażując się w różnorakie akcje mające upamiętnić dorobek tego niezwykłego scenarzysty i rysownika. Wśród jakkolwiek słusznych aktów publicznego uwielbienia dla prac, takich jak Nowa granica czy Parker, mnie osobiście zabrakło jednak próby bardziej systematycznego namysłu nad dorobkiem i artystycznym znaczeniem spuścizny Darwyna Cooke’a. Taką próbę – jak sądzę – warto podjąć właśnie z racji niepowtarzalnego stylu, który wraz ze śmiercią wspomnianego autora definitywnie przeszedł do historii. […] Mroczny reboot Michał R. Wiśniewski Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jak wyglądałby Tytus, gdyby urodził się sześćdziesiąt lat później? Czarny sześcian na pierwszy rzut oka wydaje się monolitem, z bliska widać wygrawerowane laserowo w matowym plastiku oznaczenia, klapkę skrywającą porty serwisowe i otwory wentylacyjne. Cichy szum wskazuje na to, że urządzenie jest włączone. Czerń sześcianu kontrastuje z fluorescencyjną bielą pomieszczenia i podestu, na którym jest umieszczony. Gruby kabel elektronicznej pępowiny, wpięty w plecy kostki, spływa swobodnie z podestu, kryjąc swój nadmiar w leżącej na podłodze pętli, a potem niknie w niestandardowym gnieździe umieszczonym w ścianie. […] Ilustracja: Od środka Rys. Agnieszka Gojska Ilustracja: Z zewnątrz Rys. Agnieszka Gojska Historia obrazkowa Marek Starosta Na przełomie kwietnia i maja tego roku w ramach włoskiego festiwalu komiksowego w Neapolu odbyła się wystawa polskiego komiksu historycznego. Napoli COMICON to druga co do wielkości impreza komiksowa we Włoszech. Największa odbywa się ponoć w Lukce. Mówi się, że Lukka niedawno wyprzedziła pod względem frekwencji Angoulême i jest największym festiwalem komiksowym w Europie. Napoli COMICON byłby w takim razie trzecim pod względem wielkości festiwalem na kontynencie. Dyrektorem COMICON-u jest Claudio Curcio, uważany przez wielu za najważniejszego w tym momencie menadżera komiksu w Europie. […] Komiks: Przypadki Ireny Krzysztof Otorowski (sc. i rys.) Dwa projekty Paweł Gąsowski Recenzja książki Michała Wróblewskiego Powieść graficzna. Studium gatunku w perspektywie kognitywistycznej Książkę Powieść graficzna. Studium gatunku w perspektywie kognitywistycznej Michała Wróblewskiego przeczytaliśmy we dwóch – obok Pawła Gąsowskiego – badacza komiksu, usiadł Paweł Gąsowski – literaturoznawca. Ostatecznie doszliśmy do wniosku, że naszą opinię również powinniśmy wyrazić wspólnie – w Powieści graficznejdostrzegliśmy bowiem dwa projekty, których powodzenie, w naszej opinii, należy ocenić w sposób diametralnie odmienny. […] Jerzy Wróblewski okiem Macieja Jasińskiego Adam Rusek Recenzja książki Macieja Jasińskiego Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych Komiks polski liczy sobie mniej więcej sto lat, ale pierwsi krajowi komiksiarze – artyści poświęcający się przede wszystkim temu gatunkowi, nie traktujący go jako uboczne i nieco wstydliwe zajęcie, uprawiane wyłącznie dla finansowych profitów – zaistnieli na prasowym rynku nieco później, dopiero w latach czterdziestych (Henryk Jerzy Chmielewski) i pięćdziesiątych (Janusz Christa i Jerzy Wróblewski) ubiegłego stulecia. Aż do ubiegłego roku nie ukazały się w naszej ojczyźnie książkowe biografie tych (ani też żadnych innych) sławnych komiksowych twórców. Za to w 2016 roku opublikowano aż dwie i obie dotyczyły tej samej postaci: Jerzego Wróblewskiego! […] Rozdwojenie monografii Michał Traczyk Recenzja książki Marcina Jaworskiego Urodzony, żeby rysować. Twórczość komiksowa Jerzego Wróblewskiego […] rok 2016 przyniósł dwie książki poświęcone Jerzemu Wróblewskiemu: Jasińskiego publikację o asekuranckim tytule Jerzy Wróblewski okiem współczesnych artystów komiksowych oraz Urodzony, żeby rysować. Twórczość komiksowa Jerzego Wróblewskiego Marcina Jaworskiego (w przypadku tej drugiej na stronie tytułowej jako data wydania widnieje rok 2015). Książki, choć poświęcone jednemu człowiekowi, diametralnie od siebie różne. Odmienne pod względem koncepcji, metodologii i realizacji, napisane przez autorów o innych zakresach kompetencji, a także doświadczeniach. Najkrócej rzecz ujmując, podczas gdy książka Jasińskiego jest fanowską propozycją spojrzenia na uwielbianego twórcę, Jaworski zaserwował odbiorcom pozycję stricte naukową. […] Na siódmej ścieżce Przemysław Zawrotny Recenzja komiksu Henryka [Bartka Glazy] Tylko spokojnie Czy temat choroby w autobiograficznej opowieści łatwo zbanalizować? Mimo wszystko chyba nie, w końcu każda jednostkowa historia to rzecz o doświadczeniu konkretnego człowieka. Trudno, by bolesne opowieści nie budziły w czytelnikach szacunku jeszcze przed rozpoczęciem lektury (tego wymaga elementarna empatia), a przed autorami nie stawiały wymagań wyższych niż w przypadku przyjemniejszych opowieści. […] W skrócie Damian Kaja Jak schudnąć 30 kg? Prawdziwa historia miłosna Relacja prawdy i fikcji w komiksie Tomasza Pstrągowskiego i Macieja Pałki jest mniej więcej taka, jak wniosek płynący z zestawienia komunikatów zawartych na pierwszej i ostatniej stronie okładki (w tytule mowa o zgubieniu 30 kg wagi, zaś w biogramie skrupulatnie wyliczona zrzutka wynosi 34,5 kg), i zamyka się w słowie: zaokrąglenie. Autobiografizm jest nie tylko postawą, ale i strategią artystyczną, toteż lubi zdania obłe i figle-migle z czytelnikiem. Lista polskich nowości Tomasz Kontny Ilustracja: Zabawa Łukasz Żur (sc. i rys.) Lista recenzji jest pusta

. 484 34 755 399 548 250 159 453

o czym można zrobić komiks na polski